obuwie damskie Kraków

site
fantastic

Temat: Witam
Witam wszystkich.
Szukam osob zainteresowanych wspolpraca z moja firma.
Zajmuje sie dystrybucja towarow takich jak odziez damska(duze rozmiary),mlodziezowa,ubranka dzieciece.Obecnie poszerzam asortyment rowniez o obuwie.Wszystkie produkty pochodza z UK,dlatego rowniez ich jakosc jest nieporownywalna.Zaznacze,ze posiadam bardzo niskie ceny hurtowe.Szukam zainteresowanych osob z okolic Krakowa,jednakze nie wykluczam pozostalych.Blizsze informacje jak wiarygodnosc, ceny towarow ,warunki wspolpracy udziele po skontaktowaniu sie ze mna za posrednictwem e-maila olodirect@hotmail.com
Pozdrawiam serdecznie
Źródło: biznesforum.pl/viewtopic.php?t=14211



Temat: [Katowice] Inwestycje
Załęże: Przy Szaberplacu otwarta zostanie hala targowa
Grzegorz Lisiecki
Dzisiaj 16:22:48 , Aktualizacja dzisiaj 19:04:15

Zamiast budek i straganów - nowoczesna hala targowa. Tak od dzisiaj wyglądać będzie handel przy ulicy Bocheńskiego, czyli miejscu, o którym przez dziesięciolecia mówiono Szaberplac, albo Czarny Rynek.

Szaberplac funkcjonował w Załężu od lat 80. Był skuteczną alternatywą dla pustych półek sklepowych. Nic więc dziwnego, że na zakupy do Załęża przyjeżdżali mieszkańcy najodleglejszych zakątków województwa. Tłoczno było szczególnie w weekendy, kiedy po Szaberplacu krążyły tysiące osób.

Czarny Rynek nie stracił na popularności także w latach 90., kiedy w sklepach był już całkiem duży wybór. - Ale na Szaberplacu często było wtedy taniej - wspomina pani Krystyna, mieszkanka pobliskiego osiedla Tysiąclecia. - Kupowało się przede wszystkim ubrania, bo było tam wszystko: spódnice, garsonki, bluzki, dżinsy. Był też duży wybór sprzętu gospodarstwa domowego - dodaje.

Szaberplac cieszył się dużą popularnością również w tym wieku. Nic więc dziwnego, że pojawił się pomysł wybudowania hali targowej. - Chcieliśmy "ucywilizować" handel, zapewnić godziwe warunki: pod dachem - mówi Robert Pawłowski, zarządca obiektu. Prace rozpoczęły się w kwietniu tego roku. Ich efekt będzie można oglądać już jutro, bo właśnie w sobotę Hala Targowa Katowice Załęże ma rozpocząć swoją działalność. - Mamy 131 stanowisk handlowych - mówi Pawłowski. - Sporą część z nich zajęli handlowcy, którzy do tej pory funkcjonowali na targowisku. Są także najemcy spoza Śląska, na przykład z Łodzi czy Krakowa. W hali mamy stanowiska z odzieżą, konfekcją damską i męską, sklepy z obuwiem i meblami, perfumerie - wylicza.

Całość zajmuje kilka tysięcy metrów kwadratowych. Inwestycja nie została jednak jeszcze zakończona. Na pierwszym piętrze mają bowiem powstać magazyny dla tych, którzy wynajmują stanowiska w hali.



http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/ ... ,id,t.html
Źródło: forum.gkw24.pl/viewtopic.php?t=327


Temat: [Katowice] Inwestycje

Załęże: Przy Szaberplacu otwarta zostanie hala targowa
Grzegorz Lisiecki
Dzisiaj 16:22:48 , Aktualizacja dzisiaj 19:04:15

Zamiast budek i straganów - nowoczesna hala targowa. Tak od dzisiaj wyglądać będzie handel przy ulicy Bocheńskiego, czyli miejscu, o którym przez dziesięciolecia mówiono Szaberplac, albo Czarny Rynek.

Szaberplac funkcjonował w Załężu od lat 80. Był skuteczną alternatywą dla pustych półek sklepowych. Nic więc dziwnego, że na zakupy do Załęża przyjeżdżali mieszkańcy najodleglejszych zakątków województwa. Tłoczno było szczególnie w weekendy, kiedy po Szaberplacu krążyły tysiące osób.

Czarny Rynek nie stracił na popularności także w latach 90., kiedy w sklepach był już całkiem duży wybór. - Ale na Szaberplacu często było wtedy taniej - wspomina pani Krystyna, mieszkanka pobliskiego osiedla Tysiąclecia. - Kupowało się przede wszystkim ubrania, bo było tam wszystko: spódnice, garsonki, bluzki, dżinsy. Był też duży wybór sprzętu gospodarstwa domowego - dodaje.

Szaberplac cieszył się dużą popularnością również w tym wieku. Nic więc dziwnego, że pojawił się pomysł wybudowania hali targowej. - Chcieliśmy "ucywilizować" handel, zapewnić godziwe warunki: pod dachem - mówi Robert Pawłowski, zarządca obiektu. Prace rozpoczęły się w kwietniu tego roku. Ich efekt będzie można oglądać już jutro, bo właśnie w sobotę Hala Targowa Katowice Załęże ma rozpocząć swoją działalność. - Mamy 131 stanowisk handlowych - mówi Pawłowski. - Sporą część z nich zajęli handlowcy, którzy do tej pory funkcjonowali na targowisku. Są także najemcy spoza Śląska, na przykład z Łodzi czy Krakowa. W hali mamy stanowiska z odzieżą, konfekcją damską i męską, sklepy z obuwiem i meblami, perfumerie - wylicza.

Całość zajmuje kilka tysięcy metrów kwadratowych. Inwestycja nie została jednak jeszcze zakończona. Na pierwszym piętrze mają bowiem powstać magazyny dla tych, którzy wynajmują stanowiska w hali.



http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/ ... ,id,t.html


świetnie! taka hala( no może nie aż taka) powinna być w każdej dzielnicy.
Źródło: forum.gkw24.pl/viewtopic.php?t=327


Temat: Kraina miodem i mlekiem płynąca
" />Kraina wysokich cen

Siedmiodaniową, naprawdę wykwintną kolację, w najdroższej restauracji Las Vegas, „Picasso” (kandelabry, srebrne nakrycia, kawior, homar, super ciasta, francuskie sery, kelner na cztery osoby), jednej z sześciu najdroższych restauracji USA można zjeść za niespełna 300 zł. na osobę.

W Polsce za podobną, lecz znacznie skromniejszą (rydze, krem z pomidorów, dziczyzna, spaghetti, sernik wiedeński) kolację, w średniej klasy stołecznej restauracji („San Antonio” lub „Kuźnia”) trzeba zapłacić o połowę więcej. Nie tylko wykwintne jadło jest u nas droższe. Big Mac w chicagowskim McDonald’s jest od 30 – 50 groszy tańszy niż w lokalu tej samej sieci w Częstochowie czy Zakopanem. Perfumy „Feminine” (100 ml) firmy Dolce and Gabbana, w strefie bezcłowej lotniska Okęcie, gdzie przecież powinno być najtaniej, kosztują o ponad 80 zł drożej niż w sklepie perfumeryjnym w najdroższym miejscu globu, przy nowojorskim Times Square. Buteleczka (100 ml) męskiej wody toaletowej „Hugo Boss” kosztuje na Okęciu o 100 proc., zaś w centrum Warszawy o 150 proc. więcej niż w Londynie. W Polsce ponadto droższa jest bielizna męska i damska, swetry, ubrania markowe, a także obuwie oraz sprzęt sportowy.

Od lat pogodziliśmy się z tym, że o ile benzyna w Stanach Zjednoczonych nie jest najtańsza na świecie, to na pewno jest ona o połowę tańsza niż w Polsce. Ostatnio jednak kupowałem benzynę....we Włoszech, płacąc o 20 groszy na litrze taniej niż przy trasie katowickiej. Dwadzieścia groszy, niby niewiele, ale pamiętajmy, że Włochy uchodzą za bardzo drogie, zaś Włosi zarabiają statystycznie o 65 proc. więcej niż Polacy. Jeszcze dwa lata temu Niemcy tankowali w Świnoujściu czy Gorzowie, dzisiaj Polacy jeżdżą po benzynę i olej napędowy za Odrę.

Więcej o 10 proc. niż statystyczny mieszkaniec Unii płacimy za produkty chemii gospodarczej, za środki do prania, wyroby elektroniczne, komputery, sprzęt audio, wideo, płyty czy artykuły gospodarstwa domowego, przy czym raz, że ich dochody są co najmniej dwukrotnie od naszych wyższe, dwa, że na zachodzie Europy, nie mówiąc o USA, obowiązujące obyczaje zmuszają handel do częstszych promocji i przecen, co dodatkowo potania zakupy.

Nawet polskie towary bywają w Polsce droższe niż zagranicą.
Wedlowskie „Ptasie mleczko” jest o połowę droższe w ursynowskim „Geant” niż w delikatesach „Wally’s deli” na chicagowskim Jackowie. Tańsze są tam także ogórki konserwowe i konserwy ze znakiem „made in Poland”. O ile 10 lat temu polskie wędliny w Polsce nie miały sobie równych zarówno pod względem jakości jak i cen, o tyle dzisiaj trudno znaleźć nad Wisłą kabanos, metkę czy polędwicę wędzoną tańszą i smaczniejszą od „polonijnej”. Droższe są w Polsce najpopularniejsze w świecie konserwy rybne (tuńczyk sardynki), przyprawy, droższe wina, koniaki, szkocka, a ostatnie nawet niektóre gatunki wódki. Konkurujemy jeszcze w pieczywie, ale już chleb toastowy w Filadelfii czy LA jest tańszy niż w Krakowie.

Znaczek na zwykły list (do 30 g) kosztuje w Stanach Zjednoczonych mniej niż 1,20 zł, w Polsce – 1,30 zł. Pamiętajmy jednak, że z Nowego Jorku do LA jest ok. 3800 km, które list przemierza w czasie krótszym niż przesyłka z Ochoty na Żoliborz. Wprawdzie bilet do kina premierowego kosztuje w USA ekwiwalent 26 zł, (w Polsce przeważnie 22 zł), to jednak w dwa tygodnie po premierze, każdy film można obejrzeć tam w kinach drugiego obiegu, których u nas nie ma, za równowartość...6 zł.

Rozmowa o cenach usług telefonicznych przyprawić może Polaka o silny stres. Sieć telefonii cyfrowej Era z dumą reklamuje się na bilbordach, że za „roaming” liczy swoim abonentom tylko po 2 zł (ok. 63 centy) za minutę, w Stanach Zjednoczonych można za te pieniądze rozmawiać z Polską co najmniej 15 minut, a roaming od lat jest darmowy! Internet w TP jest o połowę droższy niż w USA czy Korei Pd.

Najdroższa taksówka świata, nowojorski „yellow cab” liczy za pierwszy kilometr tylko 5 zł, wobec 6 zł w Warszawie, sama jazda kosztuje co prawda nieco więcej niż w Krakowie lub Warszawie, bo ok. 3 zł za kilometr, ale też w Nowym Jorku nikt nam nie dolicza za przekroczenie II strefy, jazdę w nocy czy w kurs w niedzielę. Przy obecnych cenach komunikacji miejskiej (2,40 za jeden przejazd) płacimy mniej więcej tyle ile płacą Hiszpanie, o wiele więcej niż Meksykanie i Argentyńczycy. Wliczając jednak w koszty komunikacji udział dotacji budżetowych (z kieszeni podatnika) zaczynamy mieć jeden z najdroższych systemów komunikacji miejskiej, przy bardzo niskiej jego jakości.
Samochody. Dealerzy narzekają, że sprzedaż samochodów spada, ale np. nowy Saab 95 kosztuje w UE o ok. 1500 euro taniej niż w Polsce, w Stanach Zjednoczonych różnica ta wynosi aż 11 tys. euro. Samochody używane są u nas o połowę droższe niż za miedzą zachodnią, 2,5 razy droższe niż w USA.

Mieszkania uchodzą w Polsce za stosunkowo tanie, bo tani jest jeszcze grunt, na którym stoją. Uwzględniając jednak jakość budownictwa i poziom infrastruktury, taniej można kupić np. na Florydzie (Stany Zjednoczone), na Costa Brava (Hiszpania) czy choćby w Tunezji.
Drożej niż w UE (o ok. 10 proc.) i w USA (o ok. 30 proc.) płacimy za ubezpieczenia samochodowe, ubezpieczenie na życie kosztuje w Stanach Zjednoczonych do 60 proc. taniej niż w Polsce, podobna jest proporcja cenowa ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej. Droższy jest też dostęp do systemu sprawiedliwości (wpisy) oraz obsługa notarialna transakcji biznesowych.

Cena plomby u prywatnego dentysty (ok. 300-700 zł) dorównuje cenom w Stanach Zjednoczonych, gdzie – podobno – dentyści są najdrożsi.
Ceny rosną wraz ze spadkiem konkurencyjności biznesu, hamowanej kolejnymi licencjami, zezwoleniami, promesami i regulacjami. Jeśli nie puścimy gospodarki na żywioł, czekają nas kolejne podwyżki spowodowane niewydolnym sektorem państwowym, wysokimi kosztami pracy i kolejnymi programami „opieki na obywatelami”. Jak tak dalej pójdzie, bez pomocy państwa, Polak nie będzie w stanie kupić nawet szelek. Pytanie: kto mu to państwo sfinansuje?

Jan M. Fijor, USA, Tunezja, Sycylia, Niemcy, Holandia , Korea Pd.

www.fijor.com

-------------------------------------------------------------------------------------------

Warto jeszcze dodać że jesteśmy najbiedniejszym krajem w UE (najniższe PKB na głowę mieszkańca) nie wspominając o średnich zarobkach czy emeryturach oraz o tym że oficjalnie 20% osób w wieku produkcyjnym nie posiada pracy
Źródło: swiony.info/f/viewtopic.php?t=3047



All right reserved.
©